Kredyty gotówkowe

Na rynku usług bankowych istnieje bardzo duża konkurencja, i nie mówię tylko i wyłącznie o rynkach międzynarodowych, ale także o lokalnych, jak ten w Polsce. Konkurencyjność usług jakie oferują placówki bankowe jest możliwością, ażeby stanąć twarzą w twarz ze swoim konkurentem, oraz zmobilizować odpowiednich ludzi, których zadaniem będzie reklama naszego produktu. Aż w końcu, finalnie, zbudować markę (branding) naszej firmy, poprzez dotarcie do świadomości potencjalnych odbiorców komunikatów perswazyjnych, jakie do nich wysyłamy.

 

Nic więc dziwnego, że kiedy tylko włączę telewizję mogę podziwiać oferty lokat bankowych, z niezwykle wysokim oprocentowaniem oraz kredyty gotówkowe, które możemy dostać bez zaświadczeń o zarobkach. Niedorzeczne, a jednak! Firmy prześcigają się w swoich ogłoszeniach, codziennie jesteśmy bombardowani komunikatami, które mają ściśle określony cel, a niestety nie zawsze zdajemy sobie z tego całkowitą sprawę. Mijamy billboardy, gdzie liczba kreuje wizerunek banku, który takie coś zapewnia. W przypadku lokat, im będzie ona wyższa, tym lepiej. Z kredytami jest zupełnie odwrotnie.

 

Możnaby się pokusić o stwierdzenie, że żyjemy w czasach, kiedy perswazja odgrywa niezwykle ważną rolę przy zdobywaniu klientów, a mnogość ogłoszeń i reklam zaczyna nas powoli irytować. Wbrew pozorom nie potrzeba wcale drogich badań najbardziej znanych instytutów i ośrodków badawczych, ażeby móc to dostrzec. W środowisku swoich znajomych wciąż obserwuje ich reakcje na ww. komunikaty i zauważam, że wywiera to na nich coraz mniejszy wpływ. Dlatego banki oraz inne instytucje finansowe, które pragną przyciągnąć do siebie klientów wywieszając setki billboardów, czy płacąc za tysiące półminutowych wyświetleń w telewizji muszą się z tym pogodzić. Najlepszym następstwem byłoby po prostu zainwestowanie w jakość, a nie ilość swoich produktów, billboardów, czy komunikatów informacyjnych.

 

Świat pędzi do przodu z szybkością francuskiego TGV i nie nikt, ani nic nie jest w stanie temu zapobiec. Nie mam oczywiście na myśli rozwoju świata jako miejsca na mapach, które wg. Wielu nazywane jest Ziemią. Mam na myśli rozwój całego społeczeństwa i każdego z osobna, toteż ażeby dotrzeć ze swoją usługą do tych ludzi trzeba nieco bardziej się wysilić, niźli robiliśmy to jeszcze kilkanaście lat temu.

 

Comments are closed.